Pozory mylą, dowód nie

Stare zdjęcia

  • hotel "Pod Orłem"
Wspomnienie o ppor. Reimschüsslu
piątek, 04 września 2009 12:34

Image

Poległ pod Rajskiem

4 września 2009 roku mija dokładnie 70 lat od śmierci podporucznika Zygmunta Reimschüssla, kęczanina i bohatera bitwy pod Rajskiem. Padł tam przeszyty serią z karabinu maszynowego. Dziś jest symbolem patriotycznej postawy mieszkańców Kęt, a od kilku lat rondo na ulicy Krakowskiej nosi jego imię.

Porucznik Zygmunt Reimschüssl był 32-letnim rezerwistą, zmobilizowanym jak inni byli żołnierze w sierpniu 1939 roku i wcielonym do III Kompanii „Kęty”, wchodzącej w skład Batalionu Obrony Narodowej „Oświęcim”, pod dowództwem kpt. Jana Skrzypka. Kompania „Kęty” składała się z trzech plutonów kęczan. Dowódcą pierwszego został ppor. Feliks Dyczkowski, drugiego – ppor. Zygmunt Reimschüssl, a trzeciego – ppor. Franciszek Tyrna. Ich bezpośrednim dowódcą był kpt. Tadeusz Wawrzkiewicz.
Kompania Obrony Narodowej w Kętach została powołana w 1935 r., ale w latem 1939 r., rozkazem Departamentu Piechoty Ministerstwa Spraw Wojskowych nastąpiła jej reorganizacja i stała się częścią regularnych oddziałów Wojska Polskiego. Ostateczna mobilizacja oddziałów nastąpiła 24 sierpnia, a po niej wymarsz w rejon koncentracji koło Bierunia Starego. 29 sierpnia żołnierze rozpoczęli tam prace saperskie przy budowie umocnień na linii Pszczyna-Kobiór. Działali razem z 201 pułkiem piechoty Grupy Operacyjnej „Śląsk”. Natomiast zakwaterowani byli w miejscowości Jajosty koło kolonii Bieruń Stary.
W dniach 1-3 września na linii Pszczyna-Piasek-Kobiór żołnierze Kompanii „Kęty” brali udział w zaciętych walkach z niemiecką 5 dywizją pancerną pod dowództwem gen. Von Vetinghofa. Po wycofaniu się z tych pozycji z rozproszonych oddziałów, również Batalionu ON „Oświęcim”, a także 3 Kompanii „Kęty” major Piotr Ryba utworzył grupę operacyjną, która dotarła pod Rajsko. Ich celem było przedostanie się do linii Skawy, w rejon wyznaczonego zgrupowania. Mieli osłaniać wycofujące się oddziały Armii Kraków. Niestety w Rajsku natrafili na wojska niemieckie i sztab 5 dywizji pancernej, który usadowił się w tamtejszym dworze. O świcie, 4 września wywiązała się walka, polscy żołnierze zadali Niemcom dotkliwe straty, eliminując m.in. 3 oficerów i 13 szeregowców. Jednak przyparci do brzegów Soły znaleźli się w pułapce. Rzeka była wezbrana, bo z zapory „Porąbka” spuszczono wodę, aby utrudnić Wehrmachtowi przejście na drugą stronę. To tam, nad brzegiem Soły ppor. Reimschüssl został trafiony serią z karabinu maszynowego. Zmarł krótko potem. Razem z nim poległo w tej bitwie 82 innych żołnierzy (7 mieszkańców Rajska), zostali pochowani w zbiorowej mogile w Rajsku.
W październiku 1939 roku, po długich staraniach wdowa po ppor. Zygmuncie Reimschüsslu Maria Lidia Reimschüssl sprowadziła zwłoki swego bohaterskiego męża do Kęt. Jego pogrzeb mieszkańcy zamienili w patriotyczną manifestację, której nie odważyli się zakłócić nawet okupanci.
Kim przed wojną był Zygmunt Reimschüssl? Urodził się 28 września 1907 r. w Czarnym Dunajcu, był synem urzędnika kolejowego, późniejszego naczelnika stacji w Kętach. To właśnie ojciec Zygmunta wybudował dom przy ul. Żwirki i Wigury, piękną willę obok przejazdu kolejowego, gdzie do dziś mieszka z rodziną syn poległego porucznika, Andrzej Zygmunt Reimschüssl. Jego ojciec studiował prawo, potem pracował jako sekretarz w Seminarium Nauczycielskim w Kętach i w księgowości w fabryce Edwarda Zajączka. Służbę wojskową odbył w latach 1930-1931, a nominację na stopień oficerski odebrał w 1933 roku. Wdowa po bohaterskim poruczniku do emerytury pracowała w Liceum Pedagogicznym w Kętach, pamięta ją wielu kęczan.
Ppor. Zygmunt Reimschüssl jeszcze w czasie wojny obronnej 1939 r. został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Rodzina odebrała go w 1967 r. z Ministerstwa Obrony Narodowej.
Jakie były losy innych żołnierzy Kompanii „Kęty”? Jeszcze 7 września walczyli w bitwie pod Proszowicami. Poległo tam 122 polskich żołnierzy. To tam, w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął dowódca Kompanii Obrony Narodowej „Kęty” kpt. Tadeusz Wawrzkiewicz. Dowództwo nad kompanią objął ppor. Feliks Dyczkowski. 16 września KON „Kęty” stoczyła kolejne zacięte walki z oddziałami Wehrmachtu w rejonie Puszcza Solska-Biłgoraj. Ostatni raz byli w bitwie 20 września pod miejscowością Zielone-Ułów koło Tomaszowa Lubelskiego.
Przeżyło ją zaledwie 70 z nich. Ta garstka żołnierzy pod dowództwem kpt. Ludwika Piętki postanowiła wyrwać się z okrążenia. Chcieli się przedrzeć w kierunku Rumunii. Był wśród nich ppor. Feliks Dyczkowski. Niestety, zostali wzięci do niewoli przez wroga i trafili do obozów jenieckich. Feliks Dyczkowski spędził w oflagu Murnau blisko sześć lat. Powrócił do Kęt po wyzwoleniu, jako jeden z niewielu ocalałych kęczan, uczestników kampanii wrześniowej. Został odznaczony tak samo, jak ppor. Zygmunt Reimschüssl, Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Przez następne kilka dziesiątków lat był cenionym i szanowanym nauczycielem kęckich szkół. Zmarł w 1978 r. i spoczął w grobie obok swego kolegi. Dziś jest patronem Gimnazjum nr 1 w Kętach.

W Kętach wciąż żywa jest pamięć o tych obywatelach miasta – żołnierzach i bohaterach.
man